| ashblog - archiwum: a z tym, co na zdjęciu obok... |
| Strona główna |
a z tym, co na zdjęciu obok......to było tak, że zima długa, korniki chyba wymarzły, albo się za głęboko pochowały, więc się przyplątał tak jakoś. A że płochliwy był, to sobie z sikorkami nie przeszkadzali nawzajem, a myśmy mieli dodatkową rozrywkę za parę zł miesięcznie. Zima się skończyła, a on ani myśli zrezygnować ze słoninki. Wiem niby, że to naturze wbrew, ale jakoś dobrowolnie nie mogę tego dokarmiania zaprzestać. Nawet problemu z jej (słoniny) psuciem nie ma, bo skubaniec przylatuje minimum 6 razy dziennie, o dosyć stałych porach zresztą, i zżera jedną dziennie. Radość tym większa, że sygnalizuje swoją obecność głośnym "czit" już na nadrzecznych olchach, a potem mknie jak pocisk charakterystycznym dla dzięciołów lotem, zwykle nie pomijając po drodze naszej wierzby, która zresztą parę lat temu jako rozwidlony patyk moimi rękami wsadzona w glebę została, i tak się już od tamtej pory rozgałęzia. To jest naprawdę niesamowita radocha rozpoznać go po głosie, a potem zlokalizować w locio. A dalej to już cyrk w kratkę i sama radość patrzenia, co on tam wyczynia, wykręcając łbem kawałki tłuszczu, jakby to jakiś kornik, czy inne paskudztwo zakorzenione było. Aż go coś przełoszy, albo mu się żołądek napełni. Ostatnio nie zdzierżył mojej obecności 3,5 metra od słupa, ale tak z 5-6 metrów to już mnie zwykle ignoruje, co mi zdecydowanie odpowiada, a kolekcja klatek i taśm rośnie. A jakby tak następnej zimy przyfruwało ich całe stadko? No chyba bym się kompletnie rozczulił... Aha, to zdjęcie, co widać po podłej jakości, pochodzi z cyfraka znajomych, ale już mam parę dobrych fotek prawdziwym sprzętem zrobionych, więc na nich już wzroku się nie kaleczy od patrzenia. popełnił ash 2006-05-28 22:13:51 skomentuj (0) |